Artykuł w Nowościach
Granie w inwestowanie
Większość ludzi bardzo ciężko pracuje, aby zarobić pieniądze. Coraz popularniejsza w Polsce gra planszowa Cashflow lansuje inną filozofię - zacznij myśleć jak bogaci inwestorzy, spraw, by to twoje pieniądze zaczęły zarabiać na ciebie, przestań wreszcie żyć od wypłaty do wypłaty, wyrwij się z wyścigu szczurów!
Już w latach 60. ubiegłego wieku amerykański nauczyciel, Edgar Dale, udowodnił, że najgorszym sposobem nauki jest czytanie podręczników, a niewiele lepszym - słuchanie wykładów. W stworzonym przez Dalea trójkącie efektywnego zapamiętywania najskuteczniejszą metodą zdobywania wiedzy okazała się symulacja rzeczywistych działań. Ta wielokrotnie potwierdzana później reguła stała się inspiracją dla twórców planszowej gry Cashflow, bijącej obecnie w Polsce
rekordy popularności.
- W Cashflow gra regularnie już ponad 30 tysięcy Polaków - twierdzi Agnieszka Cycak z mieszczącego się w podbydgoskim Osielsku Instytutu Praktycznej Edukacji, który wydaje polską wersję gry. - W całym kraju działa aktywnie ponad sto klubów, skupiających miłośników Cashflow. W żadnym innym państwie europejskim gra nie zrobiła takiej furory.
Cashflow zaprojektowano tak, aby poprzez zabawę umożliwić graczowi poznanie tematyki związanej z rachunkowością i finansami. Gra uczy podstaw inwestowania w biznes, akcje, nieruchomości...
- To niezwykle
wciągająca zabawa,
która w prosty, ale skuteczny sposób przygotowuje do inwestowania prawdziwych pieniędzy w prawdziwym świecie - wyjaśnia Paweł Szczepanek, lider Toruńskiego Klubu Cashflow. - Już po kilku partiach zaczynamy rozpoznawać u siebie złe nawyki finansowe, uczymy się, jak je korygować. Można powiedzieć, że gra przełamuje w ludziach lęk przed ryzykiem w interesach, ale to nie do końca tak. Po pewnym czasie nabieramy po prostu większej pewności w poczynaniach inwestycyjnych - to, co wydawało się nam wcześniej ogromnym ryzykiem, jawi się teraz jako oczywisty ruch.
Toruński Klub Cashflow powstał w 2003 roku, tuż po ukazaniu się polskiego wydania gry - pięć lat po premierze Cashflow w USA. Był pierwszym tego typu klubem w Polsce. Obecnie skupia kilkadziesiąt osób, głównie młodych ambitnych ludzi, stojących dopiero na progu kariery, ale również doświadczonych już przedsiębiorców. Klubowicze spotykają się w każdą środę w Domu Studenckim nr 9. Spotkania są otwarte dla wszystkich zainteresowanych.
- Pomijając już fakt, że Cashflow to świetne narzędzie edukacyjne, przy grze można się naprawdę znakomicie rozerwać - zachwala Ireneusz Potoczny, gracz i inwestor giełdowy z Torunia. - Przy okazji można nawiązać mnóstwo ciekawych kontaktów. Poza graniem, sporo rozmawiamy. Opowiadamy o swoich projektach, wymieniamy pomysły, uwagi. Wspólnie przeżywamy sukcesy i niepowodzenia klubowiczów. Początkujący przedsiębiorcy mogą poradzić się bardziej doświadczonych kolegów. Kto wie, może nasz klub przerodzi się za jakiś czas w coś w rodzaju grupy kapitałowej?
Na początku partii każdy gracz losuje dla siebie zawód. W zależności od tego, czy zostaniemy sekretarką, mechanikiem samochodowym, czy pilotem linii lotniczych, dysponować będziemy na starcie różną wysokością miesięcznych zarobków. Z każdym zawodem wiążą się też określone stałe wydatki.
- Mogłoby się wydawać, że taki dozorca nie ma szans w rozgrywce z dajmy na to lekarzem, bo jego możliwości inwestycyjne są na starcie zdecydowanie mniejsze. Gwarantuję, że po kilku rozgrywkach zaczniemy patrzeć na to zupełnie inaczej - zapewnia Paweł Szczepanek. - Magia Cashflow polega właśnie na tym, że gra przełamuje pewne myślowe stereotypy. Chociażby taki mit, że skutecznie inwestować mogą tylko ci, którzy już posiadają duże pieniądze.
W trakcie gry, tak jak w życiu, nieoczekiwane sytuacje losowe potrafią szybko wyrównać szanse. Po drodze czeka na nas ryzyko bankructwa, utraty pracy, choroby czy rozwodu. Sporo emocji wśród graczy wzbudza zwykle pole „dziecko”, które wiąże się nierozerwalnie z drastycznym wzrostem wydatków. Oprócz tego, w grze musimy spłacać zaciągnięte kredyty bankowe i inne zobowiązania. Zdarzają się również szanse zainwestowania w dobry biznes lub kupienia nieruchomości. Musimy także uwzględniać zmienną sytuację na rynku.
- Chociaż regularnie odbierana pensja jest w początkowej fazie gry podstawą, filozofia biznesowa lansowana przez Cashflow wskazuje, że stały etat jest raczej barierą na drodze ku finansowej niezależności - mówi Piotr Czupryniak, gracz i przedsiębiorca zajmujący się organizacją szkoleń biznesowych. - Na tym polega zresztą jeden z zasadniczych celów w grze - wyrwać się z wyścigu szczurów, rozumianego jako życie od wypłaty do wypłaty.
Osiągamy to poprzez stopniowe powiększanie tzw. przychodu pasywnego, czyli pieniędzy, które zarabiamy niezależnie od zawodu czy stanowiska i bez względu na to, czy mamy pracę, czy nie. Moment, gdy przychód pasywny gracza zaczyna przekraczać poziom wydatków, uznawany jest za koniec pierwszego etapu gry. To oznacza, że z „koła szczurów” trafiamy na tzw.
„szybki tor”,
gdzie nasze pieniądze zaczynają wreszcie pracować dla nas, a nie my dla pieniędzy. Zaczynamy coraz szybciej pomnażać naszą fortunę i spełniać marzenia, które są poza zasięgiem ludzi pozostałych w „wyścigu szczurów”. Wygrywa ten, kto osiągnie 50 tys. dolarów pasywnego przychodu z różnych źródeł.
- Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że główna rozgrywka toczy się na tej dużej kolorowej planszy, ale tak naprawdę najważniejszym narzędziem jest karta zestawienia finansowego, którą prowadzi i odpowiednio modyfikuje każdy z graczy - mówi Leszek Narloch, lider Bydgoskiego Klubu Cashflow. - Co ciekawe, karta nadaje się do tego, aby w oparciu o nią rozplanować swój prawdziwy domowy budżet. Zresztą wiele rozwiązań czy strategii wypracowanych w trakcie rozgrywki daje się świetnie przełożyć na rzeczywistość.
Na co dzień
lider bydgoskiego klubu
jest doradcą finansowym. Zapewnia, że gra Cashflow już wielokrotnie pomagała mu w podejmowaniu ważnych decyzji. - Najpierw zacząłem grać w Cashflow, a dopiero później zostałem doradcą finansowym - mówi Leszek Narloch. - Kto wie, jak wyglądałyby moje zawodowe wybory, gdyby nie ta gra.
Jako podsumowanie może posłużyć jedno z haseł zachęcających do wzięcia udziału w rozgrywce Cashflow: „Zamiast spędzać czas z ludźmi, którzy nadal wierzą w gwarancję zatrudnienia, wspinanie się po szczeblach kariery zawodowej i fundusze inwestycyjne, zacznij spędzać czas z ludźmi takimi jak ty - ludźmi, których przeznaczeniem jest być panami własnego finansowego wszechświata.”
Milioner Radzi
Jak zostać bogatym?
Grę Cashflow stworzył w 1998 roku Robert Kiyosaki, amerykański milioner, wykładowca i inwestor odnoszący błyskotliwe sukcesy. Na całym świecie sprzedano dotychczas ponad pół miliona egzemplarzy gry. Jeszcze większą sławę przyniosła Kiyosakiemu książka „Bogaty ojciec, biedy ojciec” oraz jej późniejsze kontynuacje (m.in. „Inwestycyjny poradnik bogatego ojca”, „Mądre bogate dziecko”, „Młody bogaty rentier”, „Ucieczka z wyścigu szczurów” czy „Bogata kobieta”, napisana przez żonę Kiyosakiego). Książki z serii „Bogaty ojciec” zostały przetłumaczone na 51 języków. Na całym świecie sprzedano łącznie ponad 26 milionów egzemplarzy, z czego 150 tysięcy w Polsce.
Jedno z haseł przewodnich Kiyosakiego: „Głównym powodem naszych kłopotów finansowych jest to, że w szkole nie nabywamy wiedzy o pieniądzach. Wynik tego jest taki, że ludzie uczą się pracować za pieniądze, ale nigdy nie uczą się, jak to zrobić, aby pieniądze pracowały dla nich”.









